Maja
wakacje 2008

Całe wakacje pomiędzy czwartą i piątą klasą podstawówki przeżyłam w simsach. Pierwszą rzeczą jaką robiłam po wstaniu z łóżka było włączenie peceta i odpalenie gry.
Grając znajdowałam się w bezczasie – godziny nie miały znaczenia, leciały płynnie nie zostając w mojej pamięci ani na chwilę. Liczył się tylko czas płynący w simsach – ich pory dnia, pory roku, potrzeby, dorastanie, rozwój, sukcesy i relacje, podczas gdy ja stopniowo traciłam poczucie istnienia jako Maja. Kończyłam grę nocą, a po zamknięciu oczu zaczynałam śnić że wciąż gram w simsy. Stopniowo ciężar mojego istnienia zaczął przechylać się w stronę rzeczywistości gry – symulacji życia, która pochłonęła mnie do reszty i stała się uzależnieniem od przeżywania historii jakie sama tworzyłam.